Książki historyczne dzielą się na dwa rodzaje: sensu stricto naukowe (tzw. szkoła niemiecka), których nikt nie jest w stanie czytać oprócz recenzentów i to nie zawsze, oraz książki historyczne należące do tzw. szkoły francuskiej.
Przedstawicielami tego drugiego nurtu są tacy historycy jak Norman Davis, Peter Englund, Barbara Tuchman, Robert MacDonell, Robert Massie, czy Cat Mackiewicz i Pobóg-Malinowski z naszej strony. To jest historia, którą się czyta!
I do tej rodziny historyków niewątpliwie trzeba zaliczyć i S.E.Morisona.
Oczywiście że nie on sam pracował nad tą historią. Zawsze dziękuje tym ,którzy pracowali razem z nim. Niektórzy z nich później zaczęli wieść własne życie historyka już niezależnego, ale piszącego w duchu Morisona.
Do nich na pewno należy zaliczyć np. Rogera Pineau.
Normandia wydawała mi się zawsze najnudniejszym tomem.
No bo o czym tu pisać? Na morzu nic się nie dzieje, bo siły niemieckie były zbyt słabe. Tak samo w powietrzu. Niemieckie samoloty nie istniały w nim praktycznie. Więc można powiedzieć jak w „Rejsie”:
„Nuda, nic się nie dzieje”. Ale nagle Morison rzuca nam coś co nas
wbija w glebę: oto para Spitfire’ów ma za zadanie wykryć niemiecką
obronę przeciwlotniczą i podać jej namiary na okręty, aby te swoją
artylerią ją zniszczyły. Cały szkopuł polega na tym że ta para Spitfire’ów jest przynętą, prowokatorem, mającym uruchomić artylerię przeciwlotniczą, aby ją zlokalizować! Więc ciarki, gdy się pomyśli o tym, co oni robią!
Drugi moment, który mną wstrząsnął to rozmowa dwóch głównodowodzących, obserwujących wsiadających do samolotów spadochroniarzy, którzy mają lądować na tyłach wroga.
I nagle jeden z nich mówi spokojnym głosem, tak jakby mówił o wyniku meczu rugby albo footballu amerykańskiego: 86 procent z nich zginie!
A ja przyglądam się zdjęciu zrobionemu w środku samolotu transportującego tych spadochroniarzy. Uśmiechnięte, młode twarze. Jeszcze nie wiedzą, że za chwilę zginą…
Las krzyży nad „Omaha”. To też robi niesamowite wrażenie. Każdy krzyż to ludzki los młodego człowieka, który chciał żyć, jak inni
w czasach pokoju. Ale los sprawił że przyjechał do Europy i walczył
o jej wyzwolenie. Chwała Amerykanom za to, że przyszli Europie
z pomocą. Szkoda, że nie mogli pomóc i nam w odzyskaniu nie-
podległości.
Ale to już inna historia… Pomogli nam trochę później,
za Ronalda Reagana, który powinien dostać Oskara za wybitną rolę
prezydenta, którą zagrał. A jego próba mikrofonu, w której obwieścił,że właśnie wydał rozkaz do unicestwienia Imperium Zła, przeszła do historii.
Samuel Eliot Morison (1887–1976)
Kontradmirał, oficjalny historyk US Navy w II wojnie światowej, dwukrotny laureat Nagrody Pulitzera. Człowiek-legenda w USA. Jedna ze współczesnych fregat amerykańskich została nazwana jego imieniem.
Książka wkrótce dostępna w księgarniach internetowych
Tantis i
Bonito.